czwartek, 22 września 2016

Tort Dwa Michały

Pisanie pracy magisterskiej, staż, przeprowadzka... to wszystko sprawiło, że zapuściłam bloga okropnie. Ale teraz już jestem obroniona i czasu mam więcej to i mogę w końcu wstawić przepis na tort, który zrobiłam na 25-tą rocznicę ślubu moich Rodziców.
Ten tort to dosłownie bomba kaloryczna. Jeden kawałeczek i macie dość słodkości na cały dzień, ale jest PRZEPYSZNY - czekoladowym łasuchom i przede wszystkim wielbicielom cukierków Michałków na pewno zasmakuje :) Inspiracja z jak zawsze niezawodnych Moich Wypieków. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie pozmieniała, stąd postanowiłam brzegi tortu udekorować rurkami, zamiast posypką z orzeszków ziemnych i zamiast jednego wysokiego biszkopta, którego należałoby przekroić na 4 części, postanowiłam upiec dwa - z czego jeden ciemny (chociaż finalnie tego ciemnego i tak nie udało mi się przekroić nawet na pół - bo nie wyszedł zbyt wysoki xD). Generalnie uważam, że wyszedł uroczy i Rodzicom - jubilatom się podobał, co było najważniejsze :) 






Składniki:

BISZKOPT:
5 jajek
3/4 szklanki cukru
3/4 szklanki mąki pszennej
1/4 mąki ziemniaczanej
2 łyżki kakao

JASNY KREM:
300 ml śmietany kremówki
1/2 szklanki mleka w proszku
250 g białej czekolady
125 g serka mascarpone
120 g prażonych orzeszków ziemnych (nie solonych)
2 łyżki rumu

CIEMNY KREM:
300 ml śmietanki kremówki
1/2 szklanki mleka w proszku
250 g gorzkiej (lub mlecznej) czekolady
125 g serka mascarpone
120 g prażonych orzeszków ziemnych (nie solonych)
2 łyżki rumu

PONCZ:
1/3 szklanki wody
1/3 szklanki rumu

DODATKOWO:
kilka michałków ciemnych i jasnych do dekoracji
około 250 g rurek do obłożenia boków ciasta
gruba wstążka


WYKONANIE:

BISZKOPT:
Oba rodzaje mąki wymieszać i przesiać.
Białka ubijać mikserem na sztywną pianę. Stopniowo, po łyżce dodawać cukier, aż do jego rozpuszczenia, następnie dalej ubijając dodawać po jednym żółtku. 
Mąki stopniowo wsypywać do masy jajecznej, delikatnie mieszając szpatułką, aby masa nie opadła.
Dna dwóch tortownic o średnicy 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Do jednej z nich przelać połowę masy biszkoptowej. Do drugiej części ciasta przesiać kakao, wmieszać delikatnie szpatułką i przelać do drugiej tortownicy. 
Piec w temperaturze 170 stopni przez około 30 minut (lub do suchego patyczka). Gorące biszkopty wyjąć z piekarnika i upuścić na podłogę (w formie). Dostawić do ostygnięcia. Po przestudzeniu biszkopty przekroić na dwa równe blaty (mi udało się przekroić biały blat, ciemny natomiast wyszedł mi zbyt cienki, więc pozostał w całości).

JASNY KREM:
W garnuszku podgrzewać śmietankę kremówkę do momentu wrzenia. Zdjąć z palnika i dodać mleko w proszku po czy, wymieszać do gładkości. Dodać posiekaną białą czekoladę oraz rum. Wymieszać dokładnie aż do momentu rozpuszczenia się czekolady. Temperatura powinna być wystarczająca do całkowitego roztopienia się czekolady, ale jeśli nie-to można garnuszek położyć położyć na palniku o małej mocy i delikatnie podgrzać, cały czas mieszając. Następnie masę przestudzić, przykryć folią spożywczą i schłodzić dobrze w lodówce (najlepiej przez całą noc).
Następnego dnia schłodzoną masę ubić mikserem do wyraźnego zgęstnienia kremu. Dodać schłodzone mascarpone i dokładnie wmieszać je do masy. Dodać posiekane orzeszki ziemne i wymieszać. 

CIEMNY KREM:
Przygotować identycznie jak krem jasny, dodając ciemną czekoladę.

WYKOŃCZENIE:
Pierwszy z ciemnych blatów położyć na platerze i polać 1/4 ponczu. Na wierzch wyłożyć połowę białego kremu michałkowego, wyrównać. Przykryć jasnym blatem, naponczować kolejną 1/4 ponczu. Na blat wyłożyć połowę ciemnego kremu michałkowego, wyrównać. Przykryć drugą połową białego biszkopta, naponczować i wyłożyć na niego resztę jasnego kremu. Na to wyłożyć ostatni ciemny blat, naponczować resztą mieszanki rumowej. Wierzch i boki tortu posmarować resztą ciemnego kremu i ładnie wyrównać. 
Rurki przyklejać do boków tortu jeden przy drugim po czym obwiązać je delikatnie wstążką (ma ona pilnować, żeby rurki nie odleciały i dodatkowo pełni rolę estetyczną).
Cukierki michałki pokroić w plastry i ułożyć na wierzchu tortu. 
Tort schłodzić.

SMACZNEGO :)



niedziela, 19 czerwca 2016

Truskawkowa rozkosz, czyli czekoladowa tarta z frużeliną truskawkową i bitą śmietaną

Czy wy też tak kochacie truskawki? Ja uwielbiam, dlatego jak pojechałam do rodziców, którzy mają własne truskawki, to od razu objadłam się dużą ich ilością. A następnego dnia zrobiłam taką oto cudowną tartę z frużeliną truskawkową. Taką frużelinę można też zapasteryzować w słoiku i zjeść w momencie, gdy truskawkowy sezon się już skończy xD 

Składniki:

CIASTO:
200 g masła
300 g mąki pszennej
2 łyżki cukru
1 jajko

FRUŻELINA:
3/4 kg truskawek
4 łyżeczki żelatyny
1/2 szklanki cukru (lub więcej jeśli truskawki są mało słodkie)
1 łyżka cukru waniliowego lub ziarenka z laski wanilii 
3 łyżeczki mąki ziemniaczanej

DODATKOWO:
500 ml śmietany kremówki
3 łyżki cukru pudru
1 śmietan fix 

Wykonanie:
CIASTO:
Składniki na ciasto zagnieść, po czym włożyć do lodówki na około pół godziny. Po tym czasie ciasto rozwałkować na koło o średnicy około 4 cm większej niż średnica foremki (tak, żeby wyszły również boki) lub po prostu wylepić spód i boki foremki. Ciasto przykryć papierem do pieczenia i wysypać na nie groch. Włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec około 15 minut, po czym zdjąć papier wraz z grochem i piec kolejne 5 minut. Ostudzić.

FRUŻELINA:
Truskawki umyć, odszypułkować. Zostawić kilka ładnych sztuk do dekoracji, a pozostałe pokroić na ćwiartki i wrzucić do rondelka. Dosypać cukru i gotować na wolnym ogniu, aż do jego rozpuszczenia. Dodać mąkę ziemniaczaną rozpuszczoną w 3 łyżkach chłodnej wody i mieszać do momentu gdy całość się zagotuje. Zestawić z ognia. Żelatynę rozpuścić w niewielkiej ilości mocno ciepłej, ale nie wrzącej wody. Dodać z 2 łyżki ciepłych truskawek (raczej rzadszą część) i wymieszać. Całość wlewać powolutku do ciepłych truskawek i zostawić do wychłodzenia (najlepiej do lodówki). 

BITA ŚMIETANA:
Śmietanę kremówkę ubić na sztywno z dodatkiem cukru i śmietan fixu. 

WYKOŃCZENIE:
Na upieczone ciasto wyłożyć wystudzoną frużelinę. Posmarować ubitą bitą śmietaną i udekorować truskawkami. Przechowywać w lodówce. 

SMACZNEGO :)


Mój truskawkowy weekend u rodziców przypadł akurat w truskawkowym weekendzie Ciasta na Niedzielę, więc z chęcią dołączyłam do akcji. Razem ze mną truskawkowe pyszności piekły:
Czarna od kuchni i jej maślane ciasto z truskawkami i rumem
Życie zaczyna się w kuchni i Deser truskawkowy
Sama słodycz i szczypta chili z Sernikiem na zimno z musem truskawkowym i markizowym spodem oraz ciasteczkami francuskimi z serem i truskawkami
Kulinarna mamusia lody truskawkowe
Moje małe czarownie i jej pianka jogurtowa z truskawkami na zimno
Marcepanowy kącik i Pana cotta truskawkowa

Przepis dodaję do akcji:
Milion smaków truskawek - edycja trzecia

niedziela, 12 czerwca 2016

Kruche, popękane ciasteczka cytrynowe

Te fajne ciasteczka znalazłam na blogu niebo na talerzu. Są kruchutkie i bardzo dobre. Zabrałam je na dwa różne spotkania ze znajomymi i na obu gościom bardzo smakowały (oprócz komplementów, widać to było po szybkości znikania ciasteczek). Przy ich wypieku ważne jest dobre schłodzenie masy w lodówce (co najmniej godzina - a można je chłodzić nawet przez noc) oraz włożenie ich do dobrze rozgrzanego piekarnika. Dzięki nagłej zmianie temperatury, ciastka fajnie pękają i są kruchutkie. Fajne są też dlatego, że pracy przy nich nie ma jakoś dużo (ja swoje robiłam jakieś 10 minut - potem chłodzenie i kolejne 10 minut, żeby zrobić z nich kulki). 
zdjęcie by Ula (zrobione na szybko, bo i ciastka szybko znikały xD )

Składniki:
(około 60 sztuk)
tabliczka białej czekolady
200 g masła
2 jajka
niecała szklanka cukru
5 szklanek mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
sok z całej cytryny
skórka starta z dwóch cytryn
kilka łyżek sosu karmelowego (opcjonalnie, ja akurat miałam to dodałam xD)
cukier puder (do obtoczenia ciasteczek)

Wykonanie
Czekoladę połamać i rozpuścić z masłem (najlepiej w kąpieli wodnej) i wystudzić.
Jajka zmiksować z cukrem. Dodać skórkę oraz sok z cytryny oraz przestudzone masło z czekoladą. Zmiksować. Dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia a potem zmiksować lub zagnieść ciasto ręką. Odstawić do lodówki na co najmniej godzinę. 
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Z ciasta odrywać kawałki wielkości orzecha włoskiego (ja pomagałam sobie łyżką), szybko zagnieść kulkę i obtoczyć ją w cukrze pudrze. Gotowe kulki układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. 
Piec przez około 13-15 minut. 

SMACZNEGO :)

sobota, 4 czerwca 2016

Tarta kasztanowa

Moja koleżanka Martyna ostatnio kupiła przecier kasztanowy, który po otworzeniu okazał się być co prawda pyszny, ale za słodki, żeby zjeść go ot tak. Z tego powodu postanowiła zrobić wraz ze mną tartę kasztanową. Wymyśliłyśmy, że będzie to tarta na kruchym cieście z masą kasztanową na bazie mascarpone i śmietanki, przełożona kwaśnym dżemem, żeby trochę przełamać słodkość masy kasztanowej. A wyszło PRZEPYSZNIE. Dawno nie jadłam tak wspaniałej tarty. Dlatego jak uda wam się znaleźć masę kasztanową, to koniecznie wypróbujcie ten przepis. :)

Składniki:
Ciasto kruche:
1,5 szklanki mąki
125 g masła
1 jajko
1 łyżka cukru
Masa kasztanowa:
250 g mascarpone
150 g śmietanki kremówki
1 śmietan fix
słoiczek przecieru kasztanowego o smaku waniliowym (350g)
2 łyżki ciemnego kakao
Dodatkowo:
słoiczek kwaśnego dżemu (u mnie z   czerwonej porzeczki) przetartego, żeby miał gładką konsystencję


Wykonanie:

Ciasto kruche:
Do miski wsypać mąkę i posiekane masło. Siekać ciasto przez jakiś czas po czym zacząć wyrabianie dłońmi. Dodać cukier i jajko i wyrabiać jeszcze przez chwilę aż wszystkie składniki się połączą. Zagnieść kulkę i wstawić do lodówki na godzinę (lub do zamrażarki na 20 minut). Po tym czasie ciasto rozwałkować na koło o średnicy trochę większej od średnicy formy na tartę (tak, żeby wyszły też dosyć wysokie boki).
Rozwałkowane ciasto przenieść do formy na tartę i wylepić ją. Papierem do pieczenia przykryć spód tarty i wysypać na nie np. fasolę (żeby ciasto nie urosło) ewentualnie ponakłuwać widelcem. Piec około 15 minut w temperaturze 180 stopni, po czym wyjąć papier z fasolą i piec jeszcze 5 minut, aż ciasto będzie ładnie zarumienione. Wystudzić. 

Masa kasztanowa:
Śmietanę ubić na sztywno z fixem. Dodawać po łyżce mascarpone a następnie przecieru kasztanowego nadal ubijając. Wsypać 2 łyżki ciemnego kakao. Schłodzić. 

Dżem przetrzeć przez sitko, aby miał gładką konsystencję.

Wykończenie:
Wystudzone ciasto kruche posmarować  dżemem, a następnie wyłożyć masę kasztanową. Schłodzić w lodówce około godzinę. 

SMACZNEGO :)


środa, 1 czerwca 2016

Ciasto żyrafa

Pierwszy raz żyrafę jadłam u mojej kuzynki i bardzo mi się spodobała. Zarówno wizualnie jak i smakowo. Kuzynka co prawda z pamięci podawała mi przepis, ale że ja niestety pamięć mam złotej rybki, to i niczego nie zapamiętałam. Ale od czego jest internet. Poszperałam i znalazłam przepis na żyrafę u Uwielbiam gotować. Zrobienie jej nie jest bardzo czasochłonne a efekt jest jak widać na załączonym obrazku (no wzorki mogły mi wyjść ładniejsze, ale talentu artystycznego mi poskąpiono)  :) 





Składniki:
Ciasto: 
5 jajek
6 łyżek cukru
3/4 szklanki mąki pszennej
80 ml wody
45 ml oleju
2 łyżki kakao

Nadzienie:
0.5 l śmietany 30%
2 łyżki cukry pudru
2 śmietan fixy
2 banany
sok z cytryny



Wykonanie:
Żółtka ubić z cukrem. Wsypać mąkę i wlać powoli wodę i olej. Całość zmiksować aż składniki się połączą. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę i po łyżce (aby nie uszkodzić struktury białek) delikatnie wmieszać do masy z żółtek. 
Dużą blachę z piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia i posmarować cieniutko olejem. Kilka łyżek ciasta przełożyć do szprycy i wyciskać na papierze szablon żyrafy (ja robię coś w stylu szachownicy). Blachę z jasnym wzorem włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez 3 minuty. W międzyczasie do pozostałej masy dodać kakao i wymieszać. Kakaową masę wylać na jasny, upieczony wzór i piec jeszcze około 15 minut. Gorące ciasto przełożyć na drugą blachę, zdjąć papier do pieczenia i położyć na wilgotnej ściereczce bawełnianej (ciemną stroną do góry). Następnie ciasto razem ze ściereczką zawinąć w formę rolady wzdłuż dłuższego boku i odstawić do wystudzenia. 
W międzyczasie przygotować nadzienie. Śmietankę ubić z cukrem puder i fixami na sztywno. Banany obrać i skropić sokiem z cytryny. 
Ostudzone ciasto delikatnie rozwinąć, posmarować bitą śmietaną (przy brzegu lepiej zostawić trochę miejsca). Wzdłuż ciasta na brzegu ułożyć banany w całości i od tej strony zacząć zawijanie rolady . Gotowe ciasto włożyć na co najmniej 2 godziny do lodówki. Roladę kroić w grube plastry.

SMACZNEGO :)

niedziela, 8 maja 2016

Butter chicken - indyjska potrawa z kurczaka w aromatycznym sosie

To danie zrobiłam ostatnio gdy byłam u rodziców. Właśnie oglądaliśmy Master chefa juniora i ja lekko rozżalona, że nie gotuję tak dobrze, jak niektóre dzieciaki w tym programie stwierdziłam, że na drugi dzień zrobię coś fajnego na obiad. Przeglądając przepisy stwierdziłam, że mam ochotę na aromatyczną kuchnię indyjską i wybór padł na butter chicken. Wyszedł bardzo dobry, sos dzięki dużej ilości aromatycznych przypraw jest naprawdę cudowny, chociaż prawdopodobnie nie aż na miarę Master chefa xD. Takiego kurczaka możemy podać razem z ryżem zabarwionym kurkumą (wygląda wtedy jeszcze bardziej orientalnie). 
Przepis powstał ze miksowania kilku znalezionych w sieci przepisów na to danie :)

Składniki:
(na 3-4 porcje)
0,5 kg piersi z kurczaka
170 g gęstego jogurtu naturalnego
2 łyżki soku z cytryny
łyżeczka imbiru
2 łyżki mieszanki przypraw garam masala
2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
3 łyżki masła klarowanego
płaska łyżeczka cynamonu
1/5 łyżeczki kardamonu
2 goździki
3 pomidory
łyżka koncentratu pomidorowego
250 g śmietany 30%
1/2 łyżeczki kurkumy
sól, chili o smaku

Wykonanie:
W sporej misce mieszamy składniki na marynatę do kurczaka: jogurt naturalny, sok z cytryny, imbir, czosnek, garam masala oraz sól i pieprz do smaku. Do marynaty wkładamy kurczaka pokrojonego w w kostkę i mieszamy, aby marynata pokryła wszystkie kawałki kurczaka i odstawiamy na kilka godzin (najlepiej na całą noc).
Następnego dnia kurczaka wykładamy na blachę do pieczenia i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez około 15 minut (można go też obsmażyć na patelni). 
Pomidory sparzyć, obrać ze skórki i zmiksować. 
Na dużej patelni lub garnku roztapiamy masło, dodajemy cynamon, kardamon i goździki. Po minucie dodajemy zmiksowane pomidory i koncentrat. Smażymy na niewielkim ogniu przez około 20 minut. Dodajemy upieczonego kurczaka oraz śmietanę. Gotujemy kolejne 20 minut. Danie doprawić ewentualnie do smaku. Podawać z ugotowanym na sypko ryżem, który można zabarwić kurkumą. 

SMACZNEGO :)

sobota, 7 maja 2016

Najlepsze ciasto pierogowe

Już ostatnio wspominałam na moim fanpagu na fb, że odkryłam najwspanialsze ciasto na pierogi. Takie które nie lepi się do stolnicy, jest elastyczne, ale przy tym bardzo wytrzymałe no i bardzo fajnie się z nim pracuje. Bardzo ważna dla niego jest temperatura wody, która musi być bardzo ciepła, aby ciasto zrobiło się odpowiednio elastyczne (rzecz nauczona na warsztatach kulinarnych) no i odpowiednie proporcje. Farsz natomiast można zrobić, jaki kto lubi. My robiłyśmy trzy rodzaje farszu: 1. szpinak + ser feta 2. całe kawałki kiwi 3.  ser z cynamonem i wszystkie pyszne.






















Składniki:
(na około 60 sztuk pierogów)

3 szklanki mąki pszennej
1 szklanka bardzo ciepłej wody
1 łyżka oleju
pół łyżeczki soli

Wykonanie:

Woda do pierogów musi być bardzo ciepła. Najlepiej ją zagotować, a potem odstawić na około 3 minuty, wtedy powinna mieć odpowiednią temperaturę (taką, żeby była rzeczywiście bardzo ciepła, ale żeby już się nią nie poparzyć). 
Mąkę wysypać na stolnicę. Dodać sól oraz powoli dodawać wodę jedną ręką wyrabiając ciasto. Na koniec dodać łyżkę oleju. Ciasto wyrabiać dość długo, aż stanie się elastyczne (ja wyrabiałam około 10 minut). Następnie ciasto uformować w kulkę i odstawić po przykryciem (żeby nie wyschło) na pół godziny, aby odpoczęło. Po tym czasie ciasto jeszcze kilka razy zagnieść, podzielić na 3 części. Każdą po kolei cienko rozwałkowywać po czym wykrawać kółka (najlepiej za pomocą dość szerokiej szklanki). Na każde kółko nałożyć po łyżeczce farszu i sklejać. 

SMACZNEGO :)

wtorek, 3 maja 2016

Ciasto marchewkowe

Uwielbiam marchewkowe ciasta. Przepis na takie ciasto jest zapisane w starym zeszycie z przepisami mojej mamy i pamiętam, że czasami je robiłam i bardzo je lubiłam (chociaż moi znajomi byli zawsze bardzo zaskoczeni ciastem z warzywem). Jednak że akurat nie miałam zeszytu mamy pod ręką, to tym razem do wykonania tego ciasta skorzystałam z przepisu z bloga Poezja Smaku. Wyszedł bardzo dobry. Puszysty, wilgotny. Mniam :) Ciekawostką dla mnie był krem ze słonego serka, którego nigdy wcześniej nie jadłam, ale okazało się, że krem jest również przepyszny i idealnie pasuje do tego ciasta (w planie mam używanie takiego kremu również do innych wypieków). 

Składniki:
1,5 szklanki startej marchewki (ok.3-4 marchewki)
1,5 szklanki mąki
4 jajka
1 szklanka oleju
1 szklanka cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 płaska łyżeczka sody
1 łyżeczka cynamonu

Wykonanie:
Marchewkę zetrzeć na tarce o drobnych oczkach.
Jajka ubić mikserem razem z cukrem przez około 3 minuty. Następnie, wciąż ubijając, powoli dolewać olej, a potem stopniowo mąkę wymieszaną z proszkiem i sodą. Dodać cynamon. Na końcu dodać odciśniętą startą marchewkę i wymieszać. 
Formę do ciasta (u mnie keksówka o wymiarach 35 x 12 cm) wyłożyć papierem do pieczenia i wylać do niej ciasto. Piec w temperaturze 180 stopni przez około 50 minut (do suchego patyczka). 
Gotowe i wystudzone ciasto można polać polewą na bazie słonego serka:

POLEWA
2 łyżki masła
100 g słonego kremowego serka (u mnie Almette)
1 łyżka cukru pudru

Masło utrzeć mikserem. Dodawać po łyżeczce serka. Dosłodzić cukrem.

SMACZNEGO :)

przepis dodaję do  akcji:
Wiosenne słodkości 2016

czwartek, 28 kwietnia 2016

Babka orzechowa

Tą babkę robiłam na ostatnie święta Wielkanocne i to co mogę o niej powiedzieć, to to że wyszła pyszna jak zresztą większość ciast z Moich Wypieków. Największy problem z nią polegał na "kto mi nałupie tyle orzechów" no ale jak ktoś kupuje już obrane lub nawet zmielone, to ten problem znika :) 


Wykonanie:
250 g masła
125 ml wody
1 szklanka cukru
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka zmielonych orzechów (u mnie włoskie)
3 łyżeczki proszku do pieczenia
4 jajka
50 g posiekanych orzechów
2 łyżki kakao

Wykonanie:
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. 
Masło, cukier i wodę umieścić w rondelku i zagotować ciągle mieszając do momentu aż rozpuści się cukier. Przestudzić. 
Mąkę, orzechy zmielone proszek do pieczenie i kakao wymieszać. 
Białka oddzielić od żółtek. Z białek ubić sztywną pianę. 
Do miksera wlać przestudzoną masę maślaną, następnie partiami wsypywać wymieszane suche składniki oraz żółtka. Dodać posiekane orzechy i wymieszać. Do masy dodawać po łyżce piany w białek, delikatnie mieszając, aby nie uszkodzić ich struktury. 
Formę na babkę wysmarować masłem i przelać do niej ciasto. 
Piec w temperaturze 175 stopni przez około 50 minut (najlepiej sprawdzać patyczkiem).
Po wystudzeniu można posypać cukrem pudrem lub polać lukrem.

SMACZNEGO :)


sobota, 23 kwietnia 2016

Koktajl truskawka-banan

Truskawki to to za czym tęsknię przez całą zimę :) Na szczęście mama zawsze część mrozi, więc u niej zawsze mogę ich skosztować, a nawet jeśli jestem u siebie, to mrożone kupione truskawki też dają radę. Taki koktajl truskawkowo-bananowy, czy nawet tylko truskawkowy jest przepyszny i zimą pomaga przypomnieć sobie smak tych czerwonych dobroci :) 

Składniki
(na dwie szklanki)
200 g truskawek (u mnie mrożone)
1 banan
1 szklanka maślanki
ewentualnie cukier do smaku

Wykonanie:
Truskawki pozostawić do rozmrożenia (jeśli zamrożone) lub umyć i odszypułkować (jeśli świeże). Przełożyć do miski. Dodać pokrojonego w mniejsze części banana i zmiksować. Następnie dodać maślankę i dalej miksować. Spróbować i ewentualnie dosłodzić miodem.

SMACZNEGO :)

czwartek, 21 kwietnia 2016

Zakręcona warzywna tarta

Ostatnio razem z koleżankami postanowiłyśmy zrobić cooking party. Nie miałyśmy nawet zbyt dużego problemu z wybraniem sobie dania do ugotowania, bo zakręcona tarta czekała w kolejce do zrobienia przeze mnie już od dłuższego czasu, a pozostałej grupce również się bardzo spodobała. A wyszła naprawdę przepyszna i sycąca (upchałyśmy na niej naprawdę dużo warzywek ). Oryginalny przepis na którym bazowałyśmy znalazłyśmy na blogu Anyżkowo plus zrobiłyśmy kilka zmian m.in dodatek groszku, który wzbogaca smak dania i batata (którego ostatnio polubiłyśmy). 

                                                                                  fot. by Ula
Składniki:

ciasto:
1,5 szklanki mąki
120 g zimnego masła
1 jajko
1 łyżeczka soli
25 ml wody

Nadzienie:
1 cukinia
1 batat
2 marchewki
1 bakłażan
150 ml śmietany 30%
1 jajko
100 g startej mozzarelii
puszka groszku z puszki
sól, pieprz, słodka i ostra papryka
olej

Wykonanie:
Ciasto: Mąkę wysypać do miski, dodać masło i posiekać je nożem po czym składniki zagnieść ręką. Dodać jajko, przyprawy i wodę i wyrobić ciasto. Uformować kulkę i włożyć ją na około godzinę do lodówki. Po tym czasie ciasto rozwałkować i wyłożyć do foremki, najlepiej stosunkowo wysokiej (można też po prostu wylepić foremkę ciastem). Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniki przez około 20 minut (5 minut wcześniej dobrze sprawdzić ciasto, bo może się okazać, że już jest ładnie zarumienione i gotowe). 

Nadzienie: Do miseczki wlać śmietanę, dodać jajko i rozbełtać je widelcem. Wsypać startą mozzarellę i przyprawy i wymieszać dokładnie składniki. 
Groszek odsącz z zalewy i dokładnie zgnieć widelcem lub zblenduj. 
Warzywa dokładnie umyć. Marchewkę i batata obrać ze skórki. Wszystkie warzywa pokroić na cienkie plasterki (do marchewki i batata najlepiej nadaje się w tym celu obieraczka do warzyw). 
Na upieczone ciasto nałożyć puree z groszku, na to wylać połowę sosu śmietanowo-serowego. Następnie układać (a w zasadzie lekko wbijać w puree) plasterki warzyw, tak aby powstała róża (najlepiej zacząć układać plasterki od zewnętrznej warstwy tarty ku środkowi w taki sposób, aby plasterki dobrze do siebie przylegały). Na koniec polać warzywa drugą częścią sosu śmietanowego i ewentualnie wystające warzywa posmarować delikatnie olejem. Wstawić do piekarnika i piec jeszcze przez około 20 -25 minut.

                                                                                  fot. by Ula
                                                                                   fot. by Ula

niedziela, 10 kwietnia 2016

Pudding chlebowy z dżemem gruszkowym

To już kolejny weekend, w którym postanowiłam wziąć udział w wypiekaniu na śniadanie. Tym razem propozycją był chlebowy pudding. Już raz robiłam taki (przepis tutaj) i bardzo mi smakował. Trochę przypomina mi jedno ze śniadań mojego dzieciństwa czyli lekko czerstwą bułkę zalewaną ciepłym mlekiem i posypywaną cukrem, wtedy to była pychota :) Taki pudding to trochę bardziej wyszukana wersja mojego dziecięcego śniadania do którego można dodać sezonowe lub suszone owoce, dżem czy orzechy. 

Składniki:
(na dwie małe kokilki)

2 bułki (mogą być lekko czerstwe) lub 4 kromki chałki lub chleba.
1 jajko
240 ml mleka
2 łyżeczki cukru
4 łyżki dżemu gruszkowego lub innego

Wykonanie:

Mleko połączyć z jajkami i dokładnie wymieszać trzepaczką. 
Bułki pokroić w niedużą kostkę. Połowę pokrojonych bułek ułożyć na dnie kokilek i posypać połową cukru i zalać połową mleka z jajkiem. Zawartość każdej z kokilek posmarować łyżką dżemu gruszkowego. Następnie ułożyć drugą warstwę bułek, cukru, mleka i dżemu. Pozostawić na około 15 minut, aż mleko się wchłonie. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 180 stopni. 
Pudding piec następnie przez około 25 minut. 

SMACZNEGO :)



Pudding chlebowy piekłam razem z:

sobota, 2 kwietnia 2016

Owsianka bananowa z masłem orzechowym i jagodami goji

Połączenie banana i masła orzechowego? To nie może się nie udać! Mówiąc szczerze jest to moje ulubione połączenie w owsiance, którą jem coraz częściej. Dzięki obecności słodkiego banana nie potrzeba jej słodzić. Nawet mojej rodzince zasmakowało, jak im podawałam ostatnio na śniadanie, co świadczy o tym, że musiała być naprawdę dobra (a rodzeństwo bywa wybredne xD ).


Składniki:
(na 1 porcję)

1 szklanka mleka roślinnego lub zwykłego
5 płaskich łyżek płatków owsianych (najlepiej górskich)
1 banan
1 łyżka masła orzechowego
garść jagód goji (lub żurawiny lub jakiś innych suszonych owoców)

Wykonanie:
Mleko gotować na średnim ogniu i wsypać płatki owsiane. Doprowadzić do wrzenia po czym zmniejszyć ogień. Dodać łyżkę masła orzechowego i rozgniecionego banana (kilka plasterków można zostawić do dekoracji). Gotować kilka minut, często mieszając (aby mleko nie przywarło) aż owsianka zgęstnieje. Wsypać owoce goji, wymieszać. Przelać do miseczki i podawać. 

SMACZNEGO :)


Razem ze mną owsianki gotowały:

niedziela, 20 marca 2016

Zupa brokułowa

Ostatnio polubiłam się z zupami. O ile nigdy za nimi jakoś specjalnie nie przepadałam (oczywiście są wyjątki m.in ukochana dyniowa mojej babci, czy zupa z kapusty mamy), to ostatnio coraz częściej mam na nie ochotę. Tym bardziej w okresie jesiennym, czy zimowym, gdzie oprócz walorów smakowych, zupa również fajnie rozgrzewa. Tym razem przyszła pora na spróbowanie zupy brokułowej, bo chociaż brokuła lubię, to zupy z niego wcześniej nie udało mi się spróbować.... No i teraz wiem, że mogę tego żałować, bo jest naprawdę dobra. I Wam również polecam. 

Przepis z bloga Uwielbiam gotować 



Składniki:
1 marchewka
3 ziemniaki
3 ząbki czosnku
3/4 brokuła
1,5 l rosołu
3 łyżki śmietany
sól, pieprz

Wykonanie:
Rosół zagotować. W międzyczasie obrać warzywa. Marchew pokroić w półplasterki, a ziemniaki w kostkę. Do gotującego się rosołu wrzucić marchewkę i ziemniaki i przeciśnięte ząbki czosnku. Gotować około 25 minut, aż marchewka i ziemniaki będą w miarę miękkie i dodać brokuła podzielonego na niewielkie różyczki i gotować kolejne 10-15 minut. Doprawić solą i pieprzem. Dodać śmietanę. 
Połowę zupy odlać do miski lub innego garnka i zmiksować. Następnie zupę przelać z powrotem do jednego garnka (jeśli zupa nadal jest za mało gęsta można rozrobić łyżkę mąki w niewielkiej ilości wody i dodać do zupy - chociaż wg mnie nie jest to konieczne)

SMACZNEGO :)

piątek, 18 marca 2016

Batony energetyczne czekoladowo-pomarańczowe

Ostatnio stwierdziłam, że za dużo jem sklepowych słodyczy i za bardzo mnie do nich ciągnie, chociaż wiem, że nie powinnam ich jeść zbyt często. Poza tym z tych tańszych kupnych słodyczy niemożliwością jest znaleźć coś zdrowego, bez dodatków syropu glukozowo-fruktozowego, kilku łyżeczek cukru, emulgatorów, substancji spulchniających, czy całej tablicy Mendelejewa. A jeśli chodzi zaś o słodycze godne polecenia, to są one dla mnie trochę za drogie. Dlatego też coraz częściej szukam pomysłów na zdrowe, własno-robione słodycze, które oprócz tego, że zaspokoją moją ochotę na słodkie, to jeszcze mają w sobie coś wartościowego. Ostatnio robiłam jaglane kokosanki (które może cukier mają, ale jednak dobrym składnikiem jest tam kasza jaglana) i na które przepis niedługo się pojawi na blogu, a teraz przyszła pora na zrobienie energetycznych batonów z orzechami, daktylami, żurawiną, siemieniem (same pyszne! i zdrowe! rzeczy) i tym razem całkowicie bezcukrowo! (daktyle są wystarczająco słodkie, wiec nie potrzeba więcej dosładzać). 

Sam pomysł podobnych batonów zaczerpnięty od ChilliBite, jednak wprowadziłam wiele zmian. 

Składniki:
40 g orzechów ziemnych lub nerkowca lub fistaszków ( niesolonych)
30 g pestek dyni (lub słonecznika)
20 g siemienia lnianego
75 g daktyli
30 g żurawiny
6 g kakao
skórka starta z dwóch pomarańczy

Wykonanie:
Pomarańcze sparzyć wrzątkiem i zetrzeć z nich skórkę. 
Orzechy, pestki i siemię zmiksować dokładnie (u mnie było średnio dokładnie, bo mój blender by tego nie zdzierżył). Dodać daktyle i żurawinę, kakao i skórkę z pomarańczy i zblendować na w miarę gładką masę.
Uformować niewielkie podłużne batoniki, które możesz zajadać ze smakiem i bez wyrzutów sumienia. 

SMACZNEGO :)



Składniki zawarte w tych batonach dodatkowo mają zastosowanie w budowaniu odporności naszego organizmu, co szczególnie przydaje się w okresie przejściowym między zimą, a wiosną, kiedy to większość ludzi naokoło nas choruje. 
Żurawina: jest bombą witaminową. Zawiera dużo witaminy C  (11 mg/100g), witamin z grupy B (B1 i B2) oraz pierwiastki takie jak magnez, sód, żelazo, potas. Wszystko to sprawia, ze żurawina wspomaga odporność, działa przeciwgorączkowo i wzmacniająco. 
Siemię lniane i orzechy: są dobrym źródłem omega-3, który dostarcza organizmowi budulca do produkcji hormonów przeciwzapalnych, które usprawniają pracę układu odpornościowego. 



Siemię lniane i orzechy nerkowca należą do tzw. superfood tj. jedzenia, które jest szczególnie bogate w składniki odżywcze. Szeroki wybór superfood możecie znaleźć w sklepie Agnex

Przepis dodaję do akcji:
Superfood w Twojej kuchni Na przednówku na wzmocnienie